RSS
wtorek, 13 października 2009
dzieje sie duzo a moze i jeszcze wiecej ...

wiem, wiem nie pisalem dlugo ale to z lenistwa :P:P jakos tak wyszlo, ze dzialo sie wiele rzeczy, ktore zaprzataly mi glowe.

na samym poczatku chce powiedziec, ze mamy za soba pierwsza bardzo powazna prace bo napisalismy wniosek do Narodowej Agencji Programy "Mlodziez w dzialaniu" na wymiane polsko - ormianska. trzymajcie kciuki za to, zeby przyznali nam dotacje.

po drugie ostatnio zoorganizowalismy w domu mala imprezke, ktora wypadla wysmienicie bylo 9 naszych znajomych i naprawde bylo nam milo kiedy toasty byly za nas a na koniec dano nam nowe Ormianskie naziwska. :)bardzo przyjemnei i az lza w oku sie zakrecila w momencie kiedy mowiono o nas "Ormianie" jest to duzy zaszczyt dla obcokrajowca.

bylismy ostanio na wycieczce w domu - muzeum najwybitniejszego pisarza ormianskiego Tumaniana oraz w kopsciele, ktory pochodzi z XV wieku. zdjecia dodam jutro popoludniu bo dziaj internet jest taki jakis niewyrazny.

przygotowujemy Roberta, ktory jest czlonkiem YMCA Vanadzor do wizyty w Polsce. wyjezdza na 9 miesieczny wolontaqriat EVS gdzies niedaleko Bydgoszczy. razem z Ofelia przygotowalismy mu szkolenei przed wyjazdem na ktorym wszyscy swietnei sie bawili bylo naprawde bardzo przyjemnie i wesolo.

od 1 do 4 listopada mamy szkolenie jzu sie nei moge doczekac bo wtedy poznamy wszystkich wolontariuszy z calej Armenii, ktorzy ibecnei przebywaja na EVS w tym magicznym kraju.

krajobrazy musze o tym napisac no to jest magia i tego bedzi emi brakowac strasznie. piekne gory pokryte setkami lasow, ktore w chwili obecnej maja miliony kolorow od jasnego zoltego po ognisto czerwony (zdjecia jutro na Naszej Klasie).

to by bylo na tyle chyba ...

 

a i jeszcze na koniec bardzo mocno chce pozdrowic pare osob ale nie bede wymieniac kogo bo te osby wiedza zwlaszcza ta jedna dzieki, ktorej latwiej mi jest tu wytrwac do konca :* (bo wiem ze czeka :*)

 

17:54, mprzystawski
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 października 2009
34 dni za Nami ...

pierwszy miesiac za Nami. wydaje nam sie, ze odnajdujemy sie w tym srodowisku w tej kulturze, wsrod tych ludzi, wsrod tych obyczajow. nauczylismy przechodzic przez ulice gdzie kolwiek bo to bardzo cenna umiejetnosc w tym kraju poprostu idziesz i zatrzymujesz sie na rodku i przepuszczasz samochody. na poczatku nie wierzylem ze bede tak chodzil a jednak :). tak bardzo przywyklismy do dzieci, z ktorymi pracujemy ze masakra i jak musielismy przejsc do najmlodszej grupy (dzieci 2-3 lata) to bylo nam bardzo smutno.

w teen sing zaczelismy przygotowywac przedstawienie mojego pomyslu :) wydaje mi sie ze podoba sie to ludziom. 11 pazdziernika mamy gosci ze stolicy i do tego czasu musimy przygotowac przedstawienie oraz ja musze nauczyc sie ukladu horeograficznego czaczy z Narine :) ale to aqurat jest przyjemne :).

z tego co mi wiadomo za 2 tygodnie do Erewana (stolicy) przyjezdzaja 2 polskie wolontariuszki :) udalo mi sie nawiazac kontakt mam nadzieje, ze uda takze mi sie z nimi spotkac :)

a nie wspomnialem o jednej z najwazniejszych rzeczy :) Emila dziaj pojechala do Erewania spotkac sie z przyjecielem :) (naprawde wporzadku kolo) trzymajmy kciuki zeby za "udane spotkanie"

pozdrawiam Marcin

ps. z gory przepraszam za bledy dziaj pisze sam i nie ma kto mi sprawdzic tekstu :):P 

14:17, mprzystawski
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 września 2009
i tak dzien za dniem ...

Po sporym czasie udalo mi sie zebrac czas sily i checi na to aby napisac co sie dzieje u mnie. Obecni sasiedzi sa jeszcze ciekawsi niz poprzedni. Sasiada Grigorego udalo mi sie poznac przy okazji wizyty u nich z zapytaniem czy posiadaja w domu prad, bo u nas akurat nie bylo. Okazalo sie ze tam w najlepsze trwa goscina, bo u Griegorego byl brat Markar, ktory jest rownie ciekawym czlowiekiem. Oczywiscie jak to u ormian bywa nie moglo sie to skonczyc szybko u sasiadow bylismy chyba ze 2 godziny potem zostalismy wyciagnieci na spacer po miescie. Oczywiscie wypada goscine odwzajemnic wiec nastepnego dnia sasiedzi byli u nas. Mamy juz zaproszenie na obchodzenie nowego roku u "Grzesia".

Wczoraj mielismy gosci: Andrzej oraz Rafal (Andrzej jest koordynatorem calego Naszego prosjektu natomiast Rafal jest dyrektorem Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana).

Dzisiaj prowadzilismy angielski klub co prawda po rosyjsku ale wydaje mi sie ze wszyscy sie dobrze bawili.

No i jeszcze warto wspomniec o pracy z dziecmi. Wydaje mi sie ze dzieciaki sie przyzwyczaily do nas i lubia sie z nami bawic niektorzy probuja z nami rozmawiac.. raz wychodzi to lepiej raz gorzej, ale do przodu. Oczywiscie jak kazdy my tez mamy swoich ulubiencow, ale o tym kiedy indziej teraz czas do sklepu i dzialac jakas kolacje. :)

Pozdrawiam Marcin

 

i haly tez!!:P

15:24, mprzystawski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
kto jest kim ???

Postanowilem opisac wam kto jest kim zeby potem bylo latwiej czytac notki i nie trzeba bedzie domyslac sie o kim mowa.

Zaczynamy od szefostwa:

Powinienem zaczac od dyrektora, ktrego imienia nie pamietam ale zaczne od jego zony, ktora tak naprawde trzyma tu wladze. Nazywa sie Karik i jest przesympatyczna strasza kobieta o dosc pokaznych rozmiarach. Smiesznie mowi i pozatym dzieci ja bardzo lubia. Z tego co mi wiadomo duzo lat razem z mezem byla w stanach i jets zyczliwa. Troszczy sie tez o mnei jak jestem glodny wciska mi winogrona (haroch) oraz ciastka.

Dyrektor za duzo nie moge o nim powiedziec bo widzialem go z 3 razy. Ale jak rozmawialismy to chyba teskno mu za komunizmem a i pali papierosy od 18 lat :).

Ofelia koordynator mojego pobytu w Armenii. Jest sympatyczna i pomocna, bardzo jej zalezalo zebysy mieszkali w godnych warunkach. Jej akcent przy mowieniu mojego imienia wywoluje gesa skorke ale git. Poza tym strasznie malo pije.

Juliana nasza mentorka czyli osba odpowiedzialna za aklimatyzacje oraz za to zeby nam sie tu dobrze czulo. Julina je tyle co ja i emila razem przez 3 dni ale jest chuda jak szkapa poza tym chce sie nauczyc pic vodke :) nie ma problemu nauczymy.(Np. dziaj przychodzi do nas do domu na vodeczke :P )

Gajush juz nie raz o niej pisalem ale jest to 27 letnai sliczna dziewczyna, ktora byla przez 9 miesiecy w polsce i tak slodko mowi po polsku.

Anna kolezanka Gajush ktora jest przesympatyczna i przesmieszna mowi po rosyjsku i tez dziaj wpada na vodke :).

Jeszcze jest grono babc, ktore rozrozniamy w Vanadzorze:

1 babcia to bacia z kawiarni obok YMCA, ktora tylko se lezy oparta o lade i nic nie robi i zawsze ma ten sam sweter.

2 babcia to sprzedajaca papierosy na sztuki w placyku po drodze do YMCA.

3 babcia to sklepowa, ktora mowi ze wszytko jest smaczne i sprzedala nam ketchup rok po dacie waznosci (ale faktycznie byl smaczny).

3 babcia to sprzedajaca wazywa na bazarze, ktora chce nam wciskac dziesiatki tysiecy kilogramow roznych rzeczy.

4 bacia to sprzedaje na bazarze ziola, tez niezla naciagara chcielismy kupic sam koperek to kupilismy przy okazji 3 peczki innych roznych ziol.

5 babcia sprzedaje w parku popcorn i pestki parwie, ze na sztuki w takich bardzo malych rulonikach

6 babcia sprzta codziennie w tym samym stroju park z tych lupin;

7 babcia gania kozy po parku zakochanych w ktorym znajduje sie YMCA i ta kawiarnia o ktorej mowa przy babci nr 1. (Raz zdarzylo sie nam siedziec w kawiarni i w pewnym momencie nasz stolik obeszly kozy, wcinajac sobie liscie z krzaczka obok i wpadla babcia nr 7 z takim kijaskiem przeganiajac je :P )

I to na tyle w kwestji kto jest kim.

Pozdrawiam Marcin :)

 

i ja Emilka, tak zwana Haly tez pozdrawiam :P ;)

 

 

 

10:33, mprzystawski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 września 2009
Dzieciaki

Pierwsze zajecia z dzieciakami odbyly sie pod znakiem obserwacji co ? jak ? kiedy ? ale juz pod koniec bylo spoko przeprowadzilismy zajeciua z rysowania twarzy naprawde niektore obrazki wyszly bardzo ciekawie :P:P Dzieciaki jak to dzieciaki sa niesamowicie glosne i jest ich pelno i tu pelen podziw Paniom wychowawczyniom, ktore zawsze wiedza gdzie kto jest i co robi.

Dzisaj mielismy spotkanie z ksiedzem 1.5 godziny gadania o niczym :P ale w pewnych momentach bylo smiesznie. W tym momencie uklon w strone Juliany, ktora potrafila przez te poltora godziny siedziec nieruchomo i sluchac  ksiedza :) no widocznei mozna.

Mamy juz nowe mieszkanko jest naprawde sympatycznie a najwazniejsze, ze ciepla woda jest caly czas no znaczy jest 300 l (ponoc) bak w ktorym sie grzeje woda.

To by na tyle z ciekawostek :) jak cos sie wydarzy to dam znac :)

Pozdrawiam M.

17:03, mprzystawski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 września 2009
pierwsze 10 dni

Wlasnei zastanawiam sie kiedy minelo te 10 dni ale minelo, chcial bym tak rozsadnie i wmiare krotko podsumowac czas spedzony w Vanadzorze.

Na kazdym kroku daje sie odczuc zyczliwosc ludzi, ktorzy nawet podczas tlumaczenia dojscia do jakiegos celu wkladaja w to cale serce. Ostanio nawet spotkalem sie z sytulacja kiedy to na samym poczatku pobytu zapytalem sie starszego Pana siedzacego na przystanku o droge nad Jezioroiscie wytlumaczyl i gdzies okolo 5 dni potem spotkal NAs w sklepie i pytal sie czy trafilismy.

Wczoraj wieczor spedzilem takze bardzo milo. Rano idac do pracy spotkalismy sasiadke (starsza kobieta), ktora powiedzila zeby przyjsc. Wieczorem po powrocie z pracy poszedlem tam sam bo Emila byla mocno zmeczona i wolala zostac w domu. Oczywiscie nei zaluje tego dowiedzialem sie bardzo duzo o histori Ormian o tragicznym trzesieniu ziemi w 1988 r. o konflikcie z Azerbejdzanem i Turcja. Oczywiscie n ei obylo sie bez suto zastawionego stolu oraz lokalnego mocnego trunku ktory jest troche slabszy od Naszej wodki ale mocniejszy od wina. Wspomnialem takze o tym iz bardzo lubie horowac (szaszlyk) to mam juz zaproszenei na horowac, ktory gospodarz sam przygotuje. Warto docenic ten gest bo z tego co wiadomo to horowac przygotowuje sie samemu zazwyczaj na swieta :).

Praca w YMCA jest bardzo przyjemna nasz grafik coraz bardziej robi sie napiety. Codziennie od 10 do 12:30 pracujemy z dziecmi. 13;30 - 14;30 to jest nauka Armenskiego tez od poniedzialku do piatku. Pozatym we wtorki i piatki moj ulubion Teen Sing :) oraz we srody i soboty angielski klub, w ktorym tez jest fajnie.

W Teen Sing uczymy dziewczyn spiewac "Hej Sokoly" zeby mogly przywitac Andrzeja (osobe odpowiedzialna za projekt wolontariatu ze strony Polskiej), ktory chyab 24 przyjezdza do Armenii. W teen Sing bede takze realizowal autorski pomysl z okazaniem dramo - pantonim :) ale o tym moze wspone kiedy indziej.

Jak zwykle jest problem z fotkami ale uwierzcie, ze sie staram i kiedys was zaskocze :).

Pozdrawiam serdecznie Marcin

11:40, mprzystawski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 września 2009
Ziemia sie zatrzesla....

Wczorajszej nocy o 3:30 spotkala nas dosc ciekawa niespodzianka :) jednak wiecej mozna bedzi eprzeczyatc na stronie www.goldap.info juz w krotce :):)

 

12:20, mprzystawski
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 września 2009
Nowe mieszkanie!

Wczoraj bylismy ogladac nowe mieszkanie, ktore jest mniejsze od naszego obecnego ale za to zdecydowanie cieplejsze. I co najwazniejsze ejst tam bojler na 300l wody wiec mozna powiedziec, ze bedzie w miare biezaca.

Caly czas uczymy sie ormainskiego jezyka, ktory do najprostrzych nie nalezy ale jakso nam idzie. Bylismy wczoraj w swietnej restauracji gdzie podaja wyborne drinki za naprawde bardzo male pieniadze.

Jeszcze nic nie gotowalismy sami a spowodowane to bylo brakiem gazu ale juz wiemy, ze w nowym mieszkaniu jest i to dzialajacy.

Dalej mam problem z czytnikiem kart pamieci poporstu nigdzie nie moge go tu znalezc ale bede szukal dalej.

Jutro zajecia w "TeenSing Club" to co lubie najbardziej.

Tak wogole to powodzenia wszytkim, ktorzy rozpoczeli nowy rok szkolny zwlaszcza maturzystom :) zeby w ferworze nauki nie zapomnieli o zabawie i rozrywce.

Pozdrazdrawiam serdecznie Wszytkich

M.

 

Ps. Trzymam kciuki za egzamin A. :*

12:37, mprzystawski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 września 2009
Pierwsze dni

Nazbieralo sie troche rzeczy o, ktorych chcial bym napisac ale dostep do internetu jest sredni wiec nie zawsze sie udaje. Loncze w naszej fundacji jest fatalne wiec nawet gadu - gadu sie nei odpala wiec dziaj postanowilismy przejsc sie do kafejki, jest troche lepiej ale tez bez rewelacji. Mam duzy problem ze wsadzeniem jakis zdjec poniewaz lacza sa wolne a tam gdzie lacze juz by wystarczylo nie ma czytnikow do kard SD ale postaram sie jakos zaradzic temu problemowi i jakos w najblizszym czasie.

Ogolnie ludzie w Armenii sa bardzo zyczliwi i pomocni gdy widza mine zaklopotania odrazu chetnie podchodza i pomagaja. Codziennie od poniedzialku do piatku uczymy sie Ormianskiego jezyka i tak bedzie przez 3 miesiace poniewaz nie znamy angielskiego to bedziemy opierac sie glownie na armenskim podczas pracy w organizacji bo co prawda starsi znaja rosyjski to mlodsi nie koniecznie.

Na chwile obecna nasz plan pracy wyglada w sposob nastepujacy: we srody i w piatki pracyjemy w "Tencing" jest to klub w ktorym jak narazie sa same dziewczyny i tam spiewamy a raczej spiewaja bo ja nie koniecznie i tanczymy wczoraj nawet podjelem probe nauki czaczy i wydaje mi sie ze chyba mi sie udalo. Dziewczyny sa przesympatyczne i zabawne wiec naprawde dobrze sie czuje w ich towarzystwie a najwazniejsze jest to ze jest tam Galiusz (jest to dziewczyna), ktora slicznie mowi po popolsku a jeszcze sliczniej wyglada :).

Juz od 3 dni mielismy zmienic mieszkanie ale jakos narazie nam to nie wychodzi czekamy na decyzje Ofeli nbaszej koordynatorki.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak dobry jest tutaj szaszlyk :) zwany po armenski Horowac :) jest zupelnie inny nisz ten szaszlyk nam znany czyli mieso powbijane na patyczke z warzywami, ich szaszlych wyglada jak kawalki pieczonej karkowki zawiniete w Lawasz jak wspomnialem wczesniej taka jak by tortille.

Poznalismy tez wolontariusze z Polski, ktora bedzie tu jeszcze 4 miesiace. NAzywa sie Kasia i pracuje w innej organizacji ale ostanio bylismy u Niej i ogladalismy z nia i z jej ormianskimi przyjaciolmi "Stara Basn".

Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)

Marcin

10:43, mprzystawski
Link Komentarze (1) »
środa, 02 września 2009
Juz w Armenii.

Ostania wizyta w organizacji wysyajcej kilka ciepych sw od Andrzeja i od Mai. Ostanie przestrogi, przypomnienia. Zyczenia wszytkiego dobrego oraz szczesliwej podrozy.

Jestesmy na Okenciu w Warszawie. (robie wrazenie). Male zamieszanie ze wzgledu na bledne informacje na bilecie ale juz wszytko wporzadku. Jestesmy po wszystkich odprawach  i czekamy na wejscie do samolotu. Przesiadka w Wiedniu takze poszla bezproblemowo. Niezdazylismy sie rozejzec i juz londowalismy na plycie lotniska w Erewaniu. Tutaj pojawilo sie male zamieszanie bo zaferowani odbiorem bagazu zapomnielismy o Vizie i innych formalnosciach jednak mila pani bodajze z ichniejszej strazy granicznej w zyczliwy sposob przypomniala nam o tym. mamy bagaze i udajemy sie w miejsce gdzie odbieraja pasazerow i juz zdaleka widzimy piekny duzy czarny napis MARCIN I EMILIA. jednak ku naszemu zdziwieniu napis trzyma nie Ofelia (nasza koordynatorka) tylko jakis mezczyzna jak pozniej okazalo sie ze to byl taksowkarz. Jest godzina ok. 5.10 wsiadamy do samochodu i jedziemy. Tutaj sprawdza sie pierwsza prawda wyczytana w wszelakich przerwodnikach nie ma zasad ruchu drogowego kazdy jezdzi jak sobie zyczy pasem ktory mu sie podba i wyprzedza jak mu sie podba swiatla dlugie nie sa wylaczane wogole dlatego co raz bylismy oslepjani. Po podrozy zblizamy sie do miasta ktore wyglada na takie co ma moje lata + lata emili + lata wszytkich ludzio na swiecie. stare poniszczone budynki ruiny gruzy ale to naparwde tylko dodaje klimatu temu miejscu. wchodzimy do naszego mieszkania na 5 pietrze jest duze przestrone ale ejdnoczesnie dosc chlodne jednak jzu teraz wiemy ze ebdziemy tam tylko przez chwile bo juz jutro zmieniamy lokum na mniejsze ktore bedzie cieplejsze w tym beda mieszkac nasze koleznaki ktore wybieraja sie tu za tydzien tez na wolontariat.

Wszytko jest pieknie i nie ma problemow do puki dowiedzielismy sie ze woda est tylko w godzinach 10-16 ale co nas nie zabija to wzmacnia wiec tacy delikatnei przepoce3ni poszlismy spac. Ok. 11 byla u Nas nasza koordynatorka Ofelia ktora zaprowadzila nas do organizacji i o wszytkim opowiedzila. Co jak gdzi ekeidy bedziemy robic dam znac pozniej bo teraz nadzwyczajniej mi sie nei chce :)

Bardzo chce wspomniec o milym incydencie ktory nas spotkal wieczorem w mieszkaniu nasza sasiadka znajac sytuacje armenska i wiedzac ze obcokrajowcy nie sa przyzwyczajeni do braku wody zaproponowala nam ze moze udostepnic nam troche wody oraz zaprosila na kawe typowa ormianska kawe ktorej tak na oko bylo z 10 mililitrow aczkolwiek byla niesamowicie mocna :)

Tak zakoczyl sie nam pierwszy dzien pobytu. Wlasnie teraz siedze na komputerze jest godzina 13:35 Emila siedzi obok uczy sie jezyka ormianskiego a moze trafniejszym okresleniem bedzieormianskiego alfabetu. czy znacie roznice miedzy "h" a "h" zapewne nie uwierzcie ze ja jej tez nei potrafie pojac.

Nie pisze polskich znakow bo nie bede przestawial komputera. jutro moze napisze cos bardziej konstruktywnego i bardziej poukladanego ale to pisam tak na szybko.

Pozdrawiam wszytskich mocno mocno a zwlaszcza pewna Asie ktora chyba teski :)

Marcin

10:28, mprzystawski
Link Komentarze (4) »